Stowarzyszenie "Dla Naszych Dzieci"                       pomóż jak potrafisz...                             

 

Jak wychować córkę na szczęśliwą kobietę?

środa, 08, marzec 2017

Kiedy po raz pierwszy, 18 lat temu zostałam mamą dziewczynki absolutnie nie myślałam o tym, że spełnię w jej życiu tak ogromną rolę. Sama dopiero co weszłam w dorosłość i moja cała uwaga skupiona była na tak przyziemnych rzeczach, jak studia, mieszkanie, praca i pieniądze na pieluchy czy kaszki wieloowocowe.

Zakochałam się w mojej córce od pierwszego wejrzenia i nic nie było wówczas ważne. Ważna była tylko ta mała istotka, która pojawiła się w moim życiu i w życiu jej taty. Potem zostałam mamą syna a następnie 6 lat temu znowu córki. I dziś już, jako doświadczony rodzic a także jako psycholog, mogę się nieco pomądrzyć o tym, co jest ważne w życiu córki. Jak ważny wpływ mamy My rodzice na kształtowanie jej osobowości. Przede wszystkim jednak jak duży mamy wpływ na poczucie szczęścia naszego dziecka w przyszłości, kiedy już stanie się kobietą.

Dziś, kiedy świętujemy Dzień Kobiet i kiedy moja najstarsza córka kilka dni temu stała się dorosłym i pełnoprawnym członkiem naszego społeczeństwa, naszła mnie taka refleksja: czy oby na pewno wiemy jak wychowywać córki, aby były szczęśliwymi kobietami? Absolutnie nie będzie to artykuł typu „10 rzeczy które należy zrobić, aby wychować córkę na szczęśliwą kobietę” lub „10 błędów jakie popełniasz w wychowaniu córki”. Choć pewnie takie tytuły „sprzedałyby się” zdecydowanie lepiej. Będą to moje rozważania na ten temat, a także analiza błędów jakie sama w wychowaniu córek popełniłam.

KIEDY RODZI SIĘ CÓRKA to mamy jakieś przekonanie na ten temat lub jakieś oczekiwania związane z faktem, że rodzi się córka a nie syn. No chyba, że nie wiemy do samego końca jakiej płci dziecko przyjdzie na świat i jest to dla nas niespodzianka. Nie mniej jednak chcąc czy nie chcąc, jakieś wyobrażenia na ten temat mamy. I już na tak wczesnym etapie „posiadania” córki kodujemy te swoje wyobrażenia dziecku w postaci naszych reakcji, metod wychowawczych czy też tego jak o tym dziecku myślimy i mówimy. Jeśli sami wychowywani byliśmy w stereotypach i powielamy je w swoim życiu to będzie to wysoko prawdopodobne, że te stereotypy przeniesiemy również na kwestie wychowawcze. Spróbuj zadać sobie pytanie: jak rolę kobiety w życiu społecznym postrzegał Twój ojciec czy matka? Jak o tej roli mówią Twoi znajomi, a także jak o niej mówią politycy, kapłani lub przywódcy Twojej religii? Na prawdę myślisz, że nie ma to znaczenia w codziennym wychowywaniu córki? Jesteś w błędzie. Te przekonania funkcjonują na co dzień, według nich zmieniane jest prawo. Według nich ustanawiane są normy społeczne a Ty jesteś oceniany jako rodzic. Ile razy mówiłeś/mówiłaś sobie „Nie będę jak mój ojciec, czy matka”? Ja też wielokrotnie powtarzałam sobie w myślach „Nie będę taką matką dla swoich dzieci, jaką matką była dla mnie moja mama” (z całym szacunkiem dla mojej mamy). Jeśli nawet mamy najcudowniejszych rodziców na świecie to są takie rzeczy, które uznaliśmy w pewnym momencie naszego życia jako mało przydatne a nawet szkodliwe. Oczywistym jest, że nie chcemy powielać tych „błędów”. Niestety w sytuacjach kryzysowych, kiedy nie ma zbyt wiele czasu na przemyślenia, reagujemy schematem, wdrukowanym wzorem reakcji jakiej się wyuczyliśmy w dzieciństwie, poprzez np. modelowanie.

Wobec tego zweryfikuj najpierw swoje przekonania dotyczące roli kobiety w ogóle. Czy kobieta według ciebie powinna leżeć i pachnieć a mężczyzna powinien zaspakajać każdą jej zachciankę? A może uważasz, że kobieta staje się prawdziwą kobietą dopiero wtedy kiedy zostaje matką? Hmm...może myślisz, że kobieta powinna być posłuszna swojemu mężczyźnie albo wręcz odwrotnie - powinna być wyzwolona i niezależna? Potem zadaj sobie pytanie czy Twoje przekonanie jest prawdziwe? Czy to, jak myślisz o roli kobiety Ci służy? Czy sprawia, że sama jesteś szczęśliwą kobietą, lub jeśli jesteś mężczyzną, to czy kobieta u Twojego boku czuje się szczęśliwa przy tobie dzięki tym przekonaniom? I co? Jeśli odpowiedziałeś/łaś NIE to jakim cudem chcesz wychować córkę na szczęśliwą kobietę? Jeśli odpowiedziałeś/łaś TAK to gratuluję! Nie potrzebujesz czytać tego tekstu dalej. Intuicyjnie będziesz wiedzieć co robić, choć zachęcam oczywiście do czytania. Nigdy nie jest tak, że wiemy w danym temacie już wszystko.

Cofnij się na chwilę w czasie. Pamiętasz jak byłaś małą dziewczynką? (Panowie mogą sobie wyobrazić, że nią są). Co ci wówczas pomagało, aby być odważną i nie lękać się nowych rzeczy, wyrażać swoje zdanie, powiedzieć czasami nie? Czy naprawdę uważasz, że kiedy mówi się dziecku: „Milcz! Nie pyskuj do mnie. Dzieci i ryby głosu nie mają” to, to sprawia, że wychowuje się córkę na pewną siebie i odważną kobietę? Czy mówiąc do niej: „Co ty na siebie dziś włożyłaś?” czy „Coś Ty zrobiła z tymi włosami, wyglądasz okropnie!” sprawi, że w przyszłości będzie ona świadoma swojej wartości? Czy jeśli dziewczynka ciągle słyszy, że jest na coś za mała, za głupia, za mało roztropna, czy (i tu moje najbardziej nielubiane zdanie) DZIEWCZYNKOM tak nie wypada to będzie ona w przyszłości potrafiła wynaleźć np. silnik na obierki (chyba że już go ktoś wynalazł) albo lek na nieuleczalną chorobę? Czy na prawdę tak myślimy, że sprowadzanie roli kobiety do bycia inkubatorem albo do bycia posłuszną żoną jest tym, czego chcielibyśmy dla własnych córek? Hmm...pewnie chciałbyś/chciałabyś, żeby Twoja córka w przyszłości miała pasje, hobby, coś, co będzie wywoływało u niej uśmiech na twarzy? No dobrze, a jakie hobby, pasje Ty posiadasz jako rodzic, jako kobieta, mężczyzna? Czemu poświęcasz się w wolnej chwili (oprócz wychowywania swojej córki rzecz jasna i ewentualnie jej rodzeństwa)? Co Twoja córka obserwuje na co dzień? Czy widzi matkę, kobietę spełnioną czy wiecznie umartwioną i zgorzkniałą? Czy jej matka potrafi cieszyć się z każdego drobiazgu i mówi: „Na pewno wszystko się uda, trzeba być dobrej myśli” czy raczej: „To bez sensu, z tego będą tylko problemy”? Czy obserwuje ojca, który w wolnej chwili np. grzebie coś w garażu i nazywa to swoim hobby czy faceta leżącego wiecznie przed tv z puszką piwa? Czy jej ojciec pokazuje jak fajnie jest latać na motolotni albo zbierać rzadkie okazy roślin? Czy jej tata zaszywa się czasami w swoim gabinecie/sypialni i czyta książki? Czy może woli narzekać na to jak okropny jest świat, jacy beznadziejni ludzie i na to, że to wszystko jest winą tych rządzących (ale sam na wybory nie poszedł). Chcecie, żeby wasza córka potrafiła o siebie zadbać, być samodzielna, niezależna? A czy ona obserwuje właśnie takie wzorce? Czy Ty matko, kobieto dbasz o siebie? Chodzisz na fitness, czy basen, odżywiasz się zdrowo? Czy Ty tato, badasz się regularnie i mówisz swojemu dziecku jak ważna jest profilaktyka? Czy Ty mamo jesteś niezależna i samodzielna? A może jednak ciągle liczysz, że ci we wszystkim ktoś musi pomagać, że Państwo powinno dawać ci pieniądze, a babcia MUSI zająć się dzieckiem kiedy ty idziesz do pracy? Może Ty tato uważasz, że skoro są instytucje, które mają pomagać rodzinom w kryzysie, to one powinny za ciebie np. płacić alimenty? Może drogi ojcze mówiąc ciągle swojemu dziecku, że nie masz na nic pieniędzy, ale chętnie pograsz z nim w warcaby, uważasz że wychowasz dziecko zaradne. Nic bardziej mylnego. Ona nauczy się, że jej rolą jako rodzica jest tylko dbać o dobrą zabawę z dzieckiem a środki na życie jakoś się znajdą.

Drodzy rodzice! Dzieci obserwują najpierw Was rodziców, jako swoje wzorce, jako autorytety. To od Was się uczą jak być zaradnymi, niezależnymi i wolnymi ludźmi. Samodzielność Twoja córka osiągnie tylko wtedy, kiedy zaczniesz jej na nią pozwalać. Ciągły lęk o to, żeby się nie pobrudziła, nie stłukła kolana, czy nie ucięła sobie palca nożem nie pomoże Twojemu dziecku stać się zaradną. Pozwól swojej córce upiec jej pierwsze ciasto. Kto wie, może okaże się, że robi to lepiej od Ciebie? Pozwól jej wrócić samej ze szkoły, pojechać komunikacją miejską na drugi koniec miasta a jeśli już musisz - jedź za nią, ale tak żeby Cię nie widziała. Pozwalając 5 latkowi zrobić sobie kanapkę okazujesz mu zaufanie i wiarę w jego umiejętności. Jeśli Twoja córka radzi sobie z obsługą komputera czy tabletu, to z całą pewnością poradzi sobie z obsługą pralki i zmywarki. Zaangażuj ją w domowe obowiązki a szybko nauczy się jak szanować i cenić pracę Twoją i swoją. I to, co bardzo istotne - pozwól swojej córce popełniać błędy. Nic bardziej nie hartuje charakteru i nie uczy pokory jak konieczność ponoszenia konsekwencji swoich decyzji.

Podczas wielu rozmów z rodzicami usłyszałam, że bardzo by chcieli, aby ich dzieci potrafiły w przyszłości stworzyć udany związek, kochającą się rodzinę. Kto by nie chciał? Czy jednak córka, która obserwuje swoich rodziców oby na pewno widzi kochającą się parę? Czy okazujecie sobie emocje? Czy potraficie się przytulić przy dziecku, pocałować, mówić sobie „Kocham Cię”? Czy umiecie się przeprosić, kiedy się pokłócicie? Czy potraficie dbać o siebie nawzajem w chorobie i na co dzień? Czy Twoja córka obserwuje Ciebie jako kobietę troskliwą wobec swojego ukochanego? Czy potrafisz przyznać się do błędu i pójść na kompromis? Czy obserwując ojca widzi czasami jak ten bez powodu przyniesie ukochanej kwiaty? Czy potrafi podejść i powiedzieć: „Kochanie przepraszam, nie miałem racji” lub „ok, w tym roku na urlop możemy pojechać nad morze skoro tak bardzo Ci na tym zależy, ale w przyszłym roku pojedziemy w góry, ok?”

Czasami zdarza się, że rodzice się rozstają. O ile sam fakt rozstania nie jest miły dla dziecka to ogromnie ważne jest to, jak rodzice będą siebie traktować nawzajem po rozstaniu. Czy faktycznie chcesz, aby Twoja córka oglądała Cię w furii i ze łzami w oczach? Czy oby na pewno uważasz, że jak usłyszy co masz do powiedzenia na temat jej matki czy ojca to bardziej będzie Cię kochała? Dziewczynka, która obserwuje swoich rodziców w trakcie rozstania i tuż po, obserwuje przede wszystkim jak należy sobie radzić, kiedy być może w jej życiu do takich sytuacji dojdzie, a dojdzie z całą pewnością. Chociażby wtedy, kiedy „rzuci” ją pierwszy chłopak albo przestanie lubić ją najlepsza koleżanka. Zadaj sobie pytanie co widzi wtedy Twoja córka? Jaką naukę jej wtedy przekazujesz jako matka czy ojciec? Jeśli jesteś ojcem córki to nawet, jeśli nie lubisz jej matki, uważasz, że bardzo Cię zraniła i najchętniej wysłałbyś ją na koniec świata to nigdy nie krytykuj jej przy dziecku. Nie opowiadaj o Waszych kłótniach i sporach. Nie pytaj co dziecko na ten temat sądzi. Pokaż, jak z klasą i szacunkiem należy traktować kobiety nawet, jeśli Cię zraniły, gdyż w przyszłości Twoja córka wybierając sobie partnera będzie wiedziała, że właśnie tak należałoby, aby traktował ją mężczyzna. Nawet jeśli się z nim rozstanie. Nigdy nie porzucaj swojej córki. Nigdy nie mów jej, że coś okazało się ważniejszego od spotkania z nią, że ciągle coś Ci wypadło. Rozumiem, że czasami życie sprawia, że zamieszkujecie z dala od siebie ale są jeszcze dostępne narzędzia do komunikacji zdalnej (telefon, komputer itp.), wykorzystuj je najczęściej jak się da, aby twoja córka czuła, że o niej myślisz i wspierasz w ważnych dla niej chwilach. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo doświadczenie przez dziecko porzucenia przez jednego z rodziców wpływa na jego psychikę. W przyszłości będzie bardziej podatna na depresje i zaburzenia lękowe. Może mieć trudności z zaufaniem mężczyznom i bać się porzucenia w relacji z nim.

Jeśli jesteś matką córki, to pamiętaj, że uczysz ją jak traktować mężczyzn. Czy jesteś pewna, że Twoja córka nie powinna ufać żadnemu mężczyźnie? Czy jesteś pewna, że jeśli jakiś postanowi się z nią rozstać to powinna pielęgnować w sobie do niego żal, rozczarowanie i urazę zamiast przeżyć stratę w naturalny sposób i żyć dalej bez złości? Czy kiedy Twoja córka obserwuje jak mówisz źle o jej ojcu, jak go nienawidzisz to będzie Ci ufała? Czy jeśli bez żadnego powodu, w wyniku urazy, czy chęci zrobienia na złość ojcu córki zabraniasz mu kontaktować się z dzieckiem to myślisz, że nie robisz dziecku krzywdy? Twoja córka doświadcza wówczas ogromnej straty. Odizolowana od wartościowego wzorca mężczyzny, będzie mogła mieć problem jako dorosła kobieta z zaangażowaniem się w związek lub może angażować się zbyt szybko, aby tylko poczuć bliskość z jakimkolwiek mężczyzną, nawet jeśli będzie to pierwszy lepszy z brzegu. Czy oby na pewno tego chcesz? Rozumiem sytuacje, kiedy ojciec stosował przemoc wobec matki i/lub dziecka. Rozumiem, że kiedy nadużywa alkoholu czy narkotyków, jest uzależniony od hazardu lub seksu i się nie leczy, to może nie być właściwym wzorcem do naśladowania. Takie kontakty z ojcem powinny być kontrolowane lub ograniczone. Jednak jeśli powodem odizolowania ojca od dziecka jest jedynie chęć zemsty to jest to ogromna krzywda dla dziecka.

Czy uważam, że dobrze wychowuje swoje córki? Zadałam to pytanie swojej najstarszej latorośli. Otrzymałam taką odpowiedź: „Mamo, a czy jesteś ze mnie dumna? Jeśli tak, to znaczy że dobrze mnie wychowałaś”. Odpowiedź powaliła mnie na kolana. Kochana dziewczyna! Tak, jestem ogromnie dumna ze swoich córek (z syna również, ale o tym w innym artykule). Nie oznacza to oczywiście, że nie popełniłam w ich wychowaniu wielu błędów. Oj! Popełniłam - wierzcie mi. Jednak pocieszę Was. Tak naprawdę nie chodzi o to czy i jakie popełniamy błędy w wychowaniu swoich dzieci ale jak sobie z tym radzimy później. Czy potrafimy te błędy naprawiać, i czy wyciągamy z nich wnioski. To tak naprawdę jest najistotniejsze, bo właśnie tego uczymy swoje córki - jak sobie radzić w życiu w różnych sytuacjach. Jeśli chcesz wychować córkę na szczęśliwą kobietę to najpierw sam musisz być szczęśliwym człowiekiem. Od tego zdaje się w ogóle powinno zacząć się wychowywanie dzieci a nie odwrotnie. I tak na koniec, nie uzależniajmy naszego poczucia szczęścia od innych ludzi. Nie uczmy też tego naszych córek. Nie powinny one czuć się szczęśliwe dzięki komuś ale fajnie, jakby potrafiły tym szczęściem dzielić się z innymi.

mgr Justyna Żukowska-Gołębiewska psycholog dziecięcy, Stowarzyszenie "Dla Naszych Dzieci"

 

Współpraca