Stowarzyszenie "Dla Naszych Dzieci"                       pomóż jak potrafisz...                             

 

List do taty

środa, 01, luty 2017 Super User

Tato,

Siedzę na kanapie, ubrana w kurtkę i buty i czekam na Ciebie. Jest mi gorąco i niewygodnie, ale nie pozwalam się mamie rozebrać.

Wiem, że w końcu po mnie przyjdziesz, bo przecież obiecałeś!

Tato,

Nie może być przecież tak, że dziś znowu wypadło Ci coś ważniejszego, coś co mogłoby być ważniejsze ode mnie.

Tato! Gdzie jesteś?

Mama patrzy na mnie ukradkiem i serce jej pęka, widząc moje stęsknione oczy wpatrujące się w podjazd pod naszym domem. Mija już druga godzina odkąd powinnam być z Tobą, bo przecież obiecałeś!

Tato,

Wiem, wiem! Jestem już duża. Mam przecież całe 5 lat i powinnam zrozumieć, że w świecie dorosłych zdarzają się ciągle jakieś nieprzewidziane sytuacje, ale czemu one tak często przytrafiają się właśnie Tobie? Tato?

Szlocham pod nosem, bo coraz bardziej dociera do mnie, że dziś jednak nie przyjedziesz. Mama przyniosła mi wodę i próbuje mnie przekonać na wszelkie sposoby, że mogę przecież na Ciebie czekać bez kurtki i butów, ale to wtedy by oznaczało, że się poddałam, że straciłam nadzieję,

Tato! Gdzie jesteś?

Jest już ciemno. O tej porze roku szybko się ściemnia, więc jeszcze się łudzę, że może korki, że może złapałeś kapcia, że zatrzymali Cię chwilę w pracy, że... płaczę i nie mogę się opanować, bo tak naprawdę wiem, że to byłby zbyt wielki zbieg okoliczności, gdybyś kolejny raz w tym miesiącu złapał gumę i to zawsze wtedy, kiedy masz po mnie przyjechać.

Tato,

Mieliśmy robić tyle fantastycznych rzeczy, mieliśmy ulepić bałwana, miałeś nauczyć mnie jeździć na łyżwach, miałam pójść z Tobą do sklepu i wybrać sobie ten różowy kask, który tak bardzo mi się podobał, Tato!

Zasnęłam na kanapie, mama po cichu zdjęła mi kurtkę i buty, otuliła ciepłym puchowym kocem, pewnie przytuliła jak zwykła czyni to przed snem, ale ja chciałam, żebyś to Ty mnie przytulił, żebyś to Ty zawinął mnie puchatym kocem i połaskotał po bosych stópkach, żebyś zrobił mi cieple kakao i opowiedział bajkę.

Tato,

Mogłeś przynajmniej do mnie zadzwonić, mogłeś przynajmniej skłamać, lub powiedzieć, że to nie moja wina, cokolwiek, co pozwoliłoby mi mieć nadzieję. 

Tato,

Już nie wierzę, że kiedykolwiek dotrzymasz słowa, nie wierzę, że jestem dla Ciebie najważniejszą istotą na ziemi, nie wierzę, że potrafisz mnie kochać równie mocno, co ja Ciebie, bo jeśli kocha się kogoś tak mocno, to się go przecież nie krzywdzi, tato!

Kocham Cię tak, jak tylko potrafi kochać córka swojego tatę, ale już nie będę na Ciebie czekać. To zbyt mocno boli, kiedy nie przyjeżdżasz, kiedy kolejny raz kłamiesz, kiedy pokazujesz, jak niewiele dla Ciebie znaczę

Tato,

Mama stara się Cię tłumaczyć, że może coś się stało, że musiało to być na pewno coś ważnego, że na pewno następnym razem nie zapomnisz, że następnym razem już po mnie przyjedziesz, ale ja już nie wierzę w to tato, straciłam nadzieję...

Tato, tak bardzo tęsknię za Tobą, czemu Ty nie tęsknisz za mną tak samo?

Tato...

 

Psycholog dziecięcy mgr Justyna Żukowska-Gołębiewska, Stowarzyszenie "Dla Naszych Dzieci" 

 

Współpraca