Stowarzyszenie "Dla Naszych Dzieci"                       pomóż jak potrafisz...                             

 

Grupa wspierająca dłużnika alimentacyjnego

niedziela, 08, styczeń 2017

Dlaczego w Polsce tak łatwo jest nie płacić alimentów?

Jakiś czas temu właśnie takie pytanie otrzymałam od Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przy tworzeniu mini kampanii społecznej w sprawie niepłacenia alimentów. Pomijając jakość i skuteczność tej mini kampanii, samo pytanie skłoniło mnie do głębszej analizy przyczyn, dla których faktycznie w Polsce tak łatwo jest unikać płacenia alimentów.

Pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy, to nie płacą, bo mogą, ale dlaczego mogą? W niniejszym artykule, pominę fakt niejasnych przepisów prawnych, dowolnej ich interpretacji, czy niesprzyjających wierzycielom urzędników państwowych, którzy zamiast pomagać, przeszkadzają w egzekucji długu. W tym artykule, chciałabym pochylić się nad innym zjawiskiem, zjawiskiem „Grupy wspierającej dłużnika alimentacyjnego”

 

KIM JEST GRUPA WSPIERAJĄCA DŁUŻNIKA ALIMENTACYJNEGO?

 

To jego rodzice, rodzeństwo, nowa partnerka, przyjaciele, pracodawcy, to często również urzędnicy państwowi i funkcjonariusze policji.

 

Psychologiczne podstawy społecznej akceptacji niepłacenia alimentów mają podobne podłoże co społeczna akceptacja przemocy domowej, ludzie zazwyczaj uważają, że to nie ich sprawa, że to ich nie dotyczy. Niepłacenie alimentów, nie jest społecznie postrzegane, jako coś niegodziwego, czy wykraczającego poza przyjęte normy społeczne, tym bardziej nie jest postrzegane, jako przestępstwo, a jeśli nawet, to przestępstwo „naciągane” o znikomej szkodliwości czynu. Zrozumienie czynników mogących wpływać na społeczną akceptację niepłacenia alimentów wymaga zagłębienia się w podstawy teoretyczne. Analiza trzech wybranych przeze mnie teorii psychospołecznych daje szansę na podejście do zagadnienia niealimentacji wieloaspektowo pozwalając na wytypowanie różnorodnych czynników, leżących u podstaw tego zjawiska.

 

  • Teoria społecznego uczenia się Alberta Bandury, która zakłada, iż działalność człowieka jest uwarunkowana przetwarzaniem informacji napływających z otoczenia. Jedną z form tego procesu jest uczenie się przez następstwa własnych reakcji, oraz przez naśladowanie innych, przy czym warto zaznaczyć, że nie jest to jedynie automatyczny odruch działający poza świadomością człowieka, który uległ np. wzmocnieniu. Tak zwane modelowanie, powoduje, że człowiek uczy się poprzez obserwowanie modelu (innego człowieka). Jak to się ma do niepłacenia alimentów? Jeśli widzimy, że ktoś inny nie płaci alimentów i nie spotyka go za to kara, uczymy się, że i my możemy nie płacić. Jeśli otoczenie osoby niepłacącej widzi, iż inne osoby reagują w taki, a nie inny sposób na tą sytuację, naśladują te reakcje, traktując je jako „normalne”. Im więcej „obiektów” zachowujących się w określony sposób, tym większe przekonanie, że to zachowanie jest ok.
  • Autorem drugiej spośród proponowanych przeze mnie teorii jest Arnold H. Buss, który w nawiązaniu do teorii społecznego uczenia się stwarza własną koncepcję i kieruje ją na obszary napastowania, wrogości i gniewu, co zdaje się być szczególnie przydatne w rozpatrywaniu akceptacji niealimentacji. Agresywność w tej koncepcji pojmowana jest jako nawyk. Czynnikami tego nawyku jest wrogość i gniew. Celem wrogości jest chęć zdominowania kogoś, natomiast działanie wrogie jest realizacją tego celu. Według A. H. Bussa wrogość jest rodzajem emocji bądź postawą, która realizuje się w negatywnych odczuciach niechęci wobec kogoś lub czegoś. Jej przejawem są zwykle wewnętrzne werbalizacje nienawiści i pogardy oraz akty agresji ze znamionami zemsty. Często obserwujemy, że motywacją do niepłacenia alimentów jest chęć zemsty na byłym partnerze. Ta sama motywacja kieruje zjawiskiem akceptacji niepłacenia alimentów przez aktualnych partnerów osób zobowiązanych do płacenia alimentów. Są oni często wrogo nastawieni do byłych partnerów swoich aktualnych „miłości”, czują się zagrożeni z ich strony, boją się o swoją pozycję w związku. Wobec tego, nie dopuszczają do żadnych zachowań mogących w jakikolwiek sposób pomóc byłym partnerom, nawet jeśli jest to płacenie na dzieci z tych związków.
  • Ostatnią teorią niezbędną w tym artykule jest teoria rutynowych działań (inaczej rutynowych aktywności, z ang. routine activity theory) głosząca, że sprawcy przestępstw wybierają miejsca, w których czują się bezpiecznie i które postrzegają jako takie, które pozwolą im dokonać zbrodni przy jak najmniejszym wysiłku. Niealimentacja jest przestępstwem, którego łatwość popełnienia wynika właśnie z tej teorii. Przestępca niealimentacji, czuje się bezkarny, gdyż czuje się bezpiecznie w środowisku, które zna, którym nauczył się manipulować, gdzie ma bezpośredni wpływ na swoją ofiarę (matkę dziecka, dziecko). Jaki ma to wpływ na postawę społeczną grupy wspierającej? Otóż dewaluujemy przestępstwa popełniane „w swoim własnym domu”, które nie są najcięższym rodzajem przestępstwa np. morderstwem. Mamy ogromną barierę, aby zaglądać do czyjegoś domu, traktujemy rozgrywające się tam sceny, jako prywatne i intymne, a co za tym idzie, nie mamy prawa się w nie wtrącać. Takie przekonania niestety sprawiają, że osoby popełniające przestępstwo wobec swoich członków rodziny, czują się bezkarni.

 

Przez długi czas w Polsce akceptowano przemoc wobec dzieci. Do dziś wielu rodziców uważa klapsy za jedną ze skuteczniejszych metod wychowawczych (brrrr). Nie dziwi więc fakt, że tak niewiele osób zamieszkujących nasz kraj, wie co to przemoc ekonomiczna, a niepłacenie alimentów bez wątpienia taką przemocą jest.

 

Innym ważnym czynnikiem, jest to jak postrzegamy samotnego rodzica. W Polsce przeważającą częścią niepłacących alimenty rodziców są ojcowie. Matki, które opiekują się dziećmi, postrzegane są często jako same sobie winne „Skoro chciały rozwodu/rozstania, to niech se teraz same sobie radzą”. Nierzadko byli partnerzy mówią o nich „żmija - wyssie z mężczyzny ostatnią złotówkę”, lub „alimenciara - zależy jej tylko na kasie”. Takie postrzeganie samodzielnej matki w Polsce nie jest rzadkością i choć czasami zdarza się właśnie taką kobietę spotkać, nie oznacza to, że wszystkie samodzielne mamy właśnie takie są. Samodzielny rodzic często postrzegany jest jako element patologii, taka dewaluacja pojęcia „samodzielny rodzic” powoduje równie niepoważne i lekceważące podejście społeczeństwa do praw samodzielnych rodziców i dzieci pochodzących z takich właśnie rodzin.

 

Sam fakt rozstania rodziców sprawia niejednokrotnie groźbę pogorszenia się sytuacji materialnej rodziny, a w szczególności dziecka. Samodzielni rodzice często postrzegani są przez społeczeństwo, jako „pasożyty” korzystające ze wsparcia Opieki Społecznej, czyli w domyśle z naszych pieniędzy. Z kolei rodzice „walczący” o alimenty, jako Ci nastawieni tylko i wyłącznie na pieniądze, którzy nie dostrzegają innych, równie istotnych kwestii w dziedzinie wychowywania dziecka, jak np. dzielonej opieki. Nikt jednak nie zastanawia się nad tym, że miłością niestety dziecka się nie nakarmi, a opieką dzieloną nie zapłaci za czynsz wynajmowanego mieszkania, w którym zamieszkuje np. noworodek, który potrzebuje mamy co 2 godziny, co oczywiście wyklucza ją wtedy z pracy zarobkowej.

Osoba niepłacąca alimentów to czyjś syn, lub córka, brat, lub siostra. To czyjś przyjaciel, pracownik, lub pracodawca. Po jakimś czasie staje się on również czyimś partnerem, lub partnerką. Jakim cudem te wszystkie osoby akceptują niepłacenie alimentów? Wszystko zależy od tego, na ile szczere i uczciwe są to relacje i jakie przekonania co do obowiązku alimentacyjnego prezentują ów osoby, na ile same są odpowiedzialne i uczciwe. Znałam kiedyś kobietę, która sama jako samodzielna matka nieotrzymująca alimentów, poznała mężczyznę. Był on sympatycznym, inteligentnym i przystojnym facetem po rozwodzie. Miał syna i bardzo go kochał. Dziecko mieszkało z jego byłą żoną, ale on spotykał się z nim niemal codziennie. Ta kobieta obserwowała tą relację i była pod wrażeniem, jak dobrym jest on ojcem. Nie miała pojęcia o tym, że nie płaci on alimentów, a bynajmniej nie płacił ich regularnie. Mówił jej, że dogadał się z mamą jego syna, że on pokrywa koszty zajęć pozalekcyjnych i np. wakacji dziecka, a ona resztę. Mówił, że pomaga jej finansowo, jak tylko może, bo przez całe ich małżeństwo kobieta nie pracowała. Uwierzyła mu, bo przecież nie zajrzy mu na konto. Jakież było jej zdziwienie, kiedy do drzwi ich wspólnego mieszkania zapukał komornik, właśnie z powodu niezapłaconych alimentów.

 

Znam też inną kobietę, która będąc w związku z mężczyzną, mający dwójkę dzieci z poprzednich związków (był dwukrotnie żonaty), a który nie płacił na nie alimentów, nie widziała w tym niczego złego. Wręcz zabraniała mu wpłacać jakiekolwiek pieniądze na konta byłych żon, gdyż to uszczuplało jego majątek, który mógł przecież przeznaczyć na ich związek. Byłe żony sama nazywała pijawkami i materialistkami, kiedy tylko ośmieliły się upomnieć o alimenty. Po roku znajomości postanowiła mieć z nim dziecko, nie przyszło jej wtedy nawet do głowy, że mężczyzna, który wykazywał tak lekceważący stosunek wobec swoich dzieci z poprzednich związków, może okazać się równie nieodpowiedzialnym ojcem wobec ich wspólnego dziecka. Jakież było jej zdziwienie, kiedy spotkało ją to samo.

 

Mój znajomy prowadzi firmę. Kiedyś przy okazji jakiegoś szkolenia, zaczęliśmy rozmawiać o sprawach biznesowych, podatkach, płynności finansowej, zatrudnianiu pracowników i tak od słowa, do słowa doszliśmy do sytuacji zatrudniania osób niepłacących alimenty. Mój znajomy z nieukrywaną satysfakcją oświadczył: „Wiesz, a ja uważam, że skoro taki facet przychodzi do mnie i mówi wprost, że ma komornika i chce na umowie najniższą krajową, a resztę w kopercie, to ja się zgadzam”. Pytam, czemu? A on: „Bo mi się to zwyczajnie opłaca. Zapłacę mniejszy ZUS i podatek, a chłopinie trzeba po prostu pomóc”. Pytam: „A kto pomoże jego dziecku, jeśli Ty pomożesz mu ukryć dochody?”, odpowiada: „Od tego jest państwo, żeby pomagać takim dzieciom”, hmm… a ja myślałam, że od tego są rodzice.

 

Takich przykładów można mnożyć, ale to jedynie potwierdza prawdę znaną od lat, jesteśmy narodem, który osiągnął poziom mistrzowski w sprzecznościach i bagatelizowaniu praw dziecka, oraz jego potrzeb. Nie reagujemy, kiedy słyszymy płacz dziecka za ścianą, a z drugiej strony oburzamy się na kolejne doniesienia mediów dotyczące katowania dzieci. Nie reagujemy, kiedy wujek sadza sobie naszą córkę na kolanach i sprawdza, czy już jej piersi urosły, czy ma wodę w kolenie, lub namawia ją, żeby dała wujkowi całusa, ale hejtujemy w internecie matkę, która na swoim profilu FB zamieszcza zdjęcie swojego dziecka w kąpieli. Znajdujemy sto tysięcy wyjaśnień i wytłumaczeń, dla których nasz brat, czy partner nie płaci alimentów, ale z niedowierzaniem i odrazą reagujemy na informację, że jakiś obcy mężczyzna, ukradł dziecku pieniądze ze skarbonki.

 

Tak moi mili jesteśmy narodem hipokrytów i cwaniaków. W naszym kraju większy szacunek ma człowiek, który potrafi oszukać system, niż ten, który jest uczciwy i odpowiedzialny. To społeczne przyzwolenie na cwaniactwo i kombinowanie jest główną przyczyną akceptowania niepłacenia alimentów. Dopóki ludzie nas otaczający i będący w najbliższym otoczeniu osób zobowiązanych do płacenia alimentów nie zmienią swoich przekonań, dopóty nasze dzieci będą dziećmi „gorszego sortu”.

 

Droga Babciu, kiedy widzisz swojego wnuka i cieszysz się, jak pięknie recytuje wierszyk na Dzień Babci w przedszkolu, zastanawiasz się, kto z nim siedział popołudniami i go tego wierszyka uczył? Kto kupił mu ten prześliczny kostium, kto w końcu zapłacił za to przedszkole? Czy wiesz, że Twoja była synowa na ostatni tydzień musiała wziąć bezpłatny urlop w pracy, aby siedzieć z Twoim wnukiem w domu, kiedy był chory? To ona musiała zapłacić za leki w aptece, abyś Ty dziś mogła oglądać go na tym przedstawieniu, abyś mogła być z niego dumna, abyś mogła poczuć to wzruszenie, zapamiętać te piękne chwile. Kiedy ostatnio zapytałaś ją, czy czegoś im nie potrzeba?

Drogi pracodawco tatusia niepłacącego alimenty. Czy wiesz, że osoba którą zatrudniasz na czarno, to zwykły oszust? Czy wiesz, że skoro bez żadnych skrupułów potrafi okraść swoje własne dziecko, tym bardziej nie znajdzie ich, aby nie okraść ciebie? Czy wiesz, że pomagając mu ukryć dochody, przyczyniasz się bezpośrednio do tego, że w lodówce tego dziecka zabraknie dziś jego ulubionego jogurtu, że dzięki Tobie właśnie, pod choinką nie znajdzie upragnionych klocków, lub laki, że być może nie zostanie lekarzem, który mógłby Ci kiedyś uratować życie? Czy kiedykolwiek zastanowiłeś się, że ten sam człowiek, mógłby oszukać Twoje dziecko, jak byś się wtedy czuł?

 

Kochany Panie Policjancie, który przyjmujesz zgłoszenie o przestępstwie niealimentacji. Być może dla Ciebie, to kolejna sprawa dzisiaj, być może masz nawet „ważniejsze” sprawy na głowie, ale dla tego rodzica, to często ostatnia deska ratunku na sprawiedliwość i przyszłość jego dziecka. Czy fakt, że przestępstwo niealimentacji jest w Twoim odczuciu mniej szkodliwym przestępstwem niż każda inna kradzież, ma pozbawić to dziecko równego prawa dostępu do lepszej edukacji, opieki zdrowotnej, czy zabawek? Czy nie uczono Cię, że należy przestrzegać prawa, że Twoim obowiązkiem jest dbać o bezpieczeństwo i chronić szczególnie tych najsłabszych? Czy nie uczono Cię, że Twoje własne przekonania nie mogą mieć wpływu na ocenę sytuacji? Być może jesteś właśnie dla tego dziecka jedyną nadzieją, nie pozwól, aby ta spraw trafiła do kosza, tylko dlatego, że tata tego dziecka jest mężczyzną, twoim znajomy, czy też znajomym twojego znajomego.

 

Ludzie, obudźcie się! W Polsce ustanowiony jest obowiązek alimentacyjny, czy nam się to podoba czy nie. Alimenty to jedno z praw dziecka, które dają mu możliwość zaspokojenia jego potrzeb. Niewywiązywanie się z obowiązku płacenia alimentów, jest naruszeniem praw dziecka, jest przemocą ekonomiczną wobec niego, jest przestępstwem!

 

Jeśli to akceptujesz, jesteś tak samo odpowiedzialny za los tego dziecka, jak rodzic który nie płaci.

 

Bądźmy społeczeństwem, które mówi NIE przemocy wobec dzieci, bądźmy społeczeństwem, które sprzeciwia się niepłaceniu alimentów i działa w tym kierunku, aby to zmienić. Dla Naszych i Waszych Dzieci.

mgr Justyna Żukowska-Gołębiewska psycholog dziecięcy, Stowarzyszenie "Dla Naszych Dzieci"

 

Współpraca