Stowarzyszenie "Dla Naszych Dzieci"                       pomóż jak potrafisz...                             

 

Jak być ojcem? - nie tylko dla tatusiów!

piątek, 06, styczeń 2017 Drukuj

 

Tak sobie dzisiaj myślałam o tatusiach i muszę zupełnie uczciwie powiedzieć, że bycie ojcem w dzisiejszych czasach nie jest zadaniem łatwym. Kiedyś to ojciec miał życie. Wystarczyło pójść do pracy i raz w miesiącu przynieść kasę mamusi. Ot i cała filozofia! Ojciec służył do utrzymywania rodziny ("Całą wypłatę kochanie poproszę, całą"),

był straszakiem na niegrzeczne dzieci ("Poczekaj no, jak ojciec wróci to ci dopiero pokaże") i ewentualnie Strongmanem ("Wyciągnij tato rower z piwnicy"), czasami zdarzało się, że naprawiaczem ("I sama nie wiem jak to się stało, że to koło odpadło, naprawisz?").

 

JAK OJCOWIE SĄ POSTRZEGANI PRZEZ NIEKTÓRE KOBIETY

Dziś w dobie równouprawnienia oczekuje się od ojców zdecydowanie więcej. Skoro mamy pracują na pełnych etatach, to obowiązki w domu mniej czy bardziej również udaje się podzielić. Jednak w dalszym ciągu wychowywanie dzieci spada w większości przypadków na matki. W tym kraju kult matki jest nadal wszechobecny. "Matkę-Polkę", co to nikt absolutnie nie jest w stanie zastąpić, umęczoną cierpiętnicę, nadal widuję na placach zabaw, w przedszkolach, na zakupach i w swoich gabinetach. I jak tu ojciec ma współuczestniczyć w wychowaniu własnego dziecka, kiedy kobiety bardzo często nie chcą się tą rolą podzielić? Kiedy dziecko przychodzi na świat to już od pierwszych chwil ojciec zrzucany jest na dalszy plan. Czasami mam poczucie, że kobiety traktują mężczyzn jak:

- upośledzonych umysłowo: "Po-wo-li, bar-dzo po-wo-li, u-wa-żaj, nie u-pu-ść go. Rozumiesz?" 

- niedorajdów życiowych: "Zostaw, bo zaraz zepsujesz"

- podaj, przynieś, pozamiataj: "Podaj chusteczki, przynieś pampersa, pozamiataj ten chlew, bo się zabić można"

- ślepych: "Co Ty robisz! Nie widzisz, że dziecko chce spać?

- głuchych: "Nie słyszysz jak płacze?

- upośledzonych emocjonalnie: "Tylko mamusia kocha swojego synusia najbardziej na świecie"

- służących: "Podaj soczek z lodówki, wynieś pampersy, wylej wodę z wanienki, podaj śliniaczek"

 

MĘŻCZYZNA RÓWNIEŻ MA INSTYNKT WYCHOWAWCZY

A przecież mężczyźni dokładnie tak samo jak kobiety mogą, a nawet potrafią zająć się swoimi dziećmi już od pierwszych chwil ich życia. To nie prawda, że mężczyźni nie mają instynktu do wychowywania dzieci. Tak samo jak kobiety mają uszy, oczy i mózgi. Jedyne czego nie mają to mleka w piersi. Skąd więc takie przekonanie, że ojcowie nie potrafią zajmować się dziećmi tak samo jak kobiety? Bo to prawda! Nie zajmują się dziećmi tak samo jak kobiety, zajmują się nimi inaczej, co nie oznacza gorzej! Wystarczy dopuścić ich do swoich pociech już od pierwszych chwil ich życia i wspólnie dzielić opiekę nad dzieckiem.

TYLKO NIE ZAWSZE CHCE Z NIEGO KORZYSTAĆ

Tak, tylko co zrobić kiedy tata nie chce być tatą w pełnym tego słowa znaczeniu? Kiedy mama bardzo chętnie podzieli się tym miodem i radością, ale tata broni się jak może przed dźwignięciem tego nadmiaru szczęścia? Wielokrotnie tatusiowie zgłaszający się do mnie nie przychodzą ze swoim problemem, a z problemem dziecka, lub mamy dziecka. Wielu z nich za własne trudności wychowawcze obwinia matki, tłumacząc się pracą, późnymi powrotami do domu, lub nieobecnością. Mówią: "Pani psycholog, ja pracuję po 12 godzin, to moja żona zajmuje się dzieckiem, to przez nią jest ono rozpieszczone i teraz jest problem". Cóż, bycie ojcem to nie tylko prawa, ale też i obowiązki i nie ograniczają się one do utrzymywania dziecka, ale też współuczestniczenia w jego codziennym życiu.

 

JAKIM BYĆ OJCEM, ABY WSPOMAGAĆ ROZWÓJ DZIECKA? 

Jakim zatem być ojcem, aby wspomagać rozwój dziecka?

Oto kilka niezbędnych wskazówek:

Przede wszystkim KOCHAJ swoje dziecko i mu to okazuj. I w zasadzie tyle by wystarczyło. Jednak z doświadczenia wiem, że tatusiowie różnie tą miłość interpretują. Tak więc: 

Bądź obecny w świecie dziecka

Często ojcowie mylą bycie z dzieckiem z byciem obok dziecka. Nie wystarczy siedzieć na ławce na placu zabaw i raz na pół godziny zerknąć czy oby nikt dziecka  nie porwał. Zostaw telefon w domu i pohuśtaj się z dzieckiem na huśtawce, powspinaj się na drabinkach, pobaw w piaskownicy zachwalając walory smakowe babki piaskowo-cynamonowej, daj dziecku wygrać w ganianego i chwal za każdy zjazd na zjeżdżalni. Absolutnie nie musisz być w domu codziennie przez kilkanaście godzin i poświęcać tego czasu tylko i wyłącznie dziecku. Tu nie liczy się ilość czasu, a jakość czasu, jaki poświęcasz swojemu potomkowi. Możesz obejrzeć z nim choćby bajkę, komentując jej treść, dopytując o bohaterów, przeżywając każdy zwrot akcji. Bądź zaciekawiony światem dziecka, miej prawdziwe pragnienie poznawania go i fascynuj się nim, nie udawaj zainteresowania, bo dziecko szybko to wyczuje. Jeśli jesteś tatą nastolatka, to „zalakuj” jego zdjęcie na Facebooku, albo napisz do niego na chacie i spytaj czy nie pójdzie z Tobą do kina bo akurat masz dwa bilety. Nie wciągaj na siłę dziecka w swój świat przekonując go, że z całą pewnością jest lepszy i ciekawszy niż świat dziecka, bo skąd to wiesz, kiedy nigdy nie zadałeś sobie trudu poznania go. Kiedy zwracasz się do malucha, ukucnij lub uklęknij i spójrz mu w oczy, powiedz popatrz na mnie i dopiero mów do niego ważne rzeczy. Kiedy już tak ukucniesz, to rozejrzyj się nieco i zobacz jak wygląda świat z tej perspektywy, perspektywy dziecka, czyż nie jest czasami duuuży i straszny? Kiedy twoja pociecha upiera się na coś, to zatrzymaj się nad tym przez chwilę i postaraj się zrozumieć dlaczego mu tak bardzo na tym zależy, może wcale nie masz racji? Może to Ty się tak na prawdę upierasz bezsensownie? Kiedy chcesz, aby dziecko czymś się zajęło, to najpierw pokaż mu, jak to się robi, jak się czymś zajmuje. Jeśli sam siedzisz pół niedzieli na kanapie przed telewizorem, to czemu masz pretensję, że dziecko te same pół dnia spędza przed komputerem?

Jeśli z jakiegoś powodu nie mieszkasz ze swoim dzieckiem, to zadbaj o regularny kontakt z nim. Jeśli masz ustalone terminy spotkań dotrzymuj ich. Odpowiedzialnie podchodź do wyznaczonych godzin i dni, nie spóźniaj się i nie przesuwaj terminów, tylko dlatego, że coś akurat okazało się ważniejszego od spotkania z dzieckiem. Pamiętaj, dziecko na Ciebie czeka, a każda zmiana w tym systemie wprowadza niepotrzebny chaos w poczuciu bezpieczeństwa dziecka. Dzieciom dobrze robią rytuały, stałe schematy, jasno określone zasady. Nie zmieniaj ustaleń, odwoź dziecko po spotkaniu na czas, zadbaj o miłą atmosferę w trakcie odbierania dziecka od mamy i powrotu do niej. I na litość Boską, nie traktuj dziecka, jako karty przetargowej, albo metody na zrobienie na złość mamie. Dziecko ma uszy i oczy i jeśli usłyszy lub zobaczy, że źle traktujesz jego mamę, to przestanie Cię szanować i Ci ufać. I co równie ważne bądź z dzieckiem wtedy, kiedy ono tego chce, a nie, kiedy Ty masz taką potrzebę.

 Bądź odpowiedzialny i konsekwentny

Bycie ojcem to prawa i obowiązki wynikające z założenia rodziny. Tatusiowie często chcieliby mieć jedynie prawa, z pominięciem obowiązków. Bądź tatą, który nie uchyla się od zmiany pieluchy, czy też bycia na wywiadówce. Odrób z dzieckiem lekcje i zrób mu obiad. Pralka też nie gryzie. Ta sterta prania w łazience wcale nie jest robotą małych krasnoludków, a przede wszystkim Twojego dziecka. No cóż, fajnie że Twoja pociecha załatwia już swoje potrzeby do toalety, ale uwierz mi spuszczenie wody niekiedy nie wystarczy, czasami należy użyć szczotki do czyszczenia. Kiedy Twoja córka pyta Cię czy może nocować u koleżanki nie odsyłaj jej do mamy, sam do niej podejdź, lub zadzwoń i wspólnie podejmijcie decyzję. Nie podważaj decyzji mamy w obecności dziecka, nawet jeśli jest to najbardziej idiotyczna decyzja w jej życiu. Porozmawiaj z mamą dziecka na osobności. Jeśli w Waszym domu dzieci nie jedzą słodyczy w ciągu tygodnia, to nie kupuj po kryjomu dziecku czekolady tylko dla tego, żeby być „superatą”.

Jeśli nie mieszkasz ze swoim dzieckiem, to ten fakt wcale nie zwalnia Cię z obowiązków powyżej! Powinieneś dołożyć wszelkich starań, aby dziecko miało poczucie, że o nie dbasz. Dbanie o dziecko to nie tylko zabranie je na lody czy kulki. Dbanie o dziecko to również regularne płacenie alimentów, to troska o to czy niczego nie potrzebuje, to właściwy kontakt z jego mamą. Twoja odpowiedzialność za dziecko nie kończy się wraz orzeczeniem rozwodu, czy też rozstaniem. Nie wykorzystuj kontaktów z dzieckiem poza miejscem jego zamieszkania do łamania zasad, jakie ustalone są w domu mamy. Stwórz własne, jednak niech nie kolidują z tymi, jakie dziecko ma na co dzień. Bądź w stałym kontakcie z mamą dziecka i wspieraj ją w trudnościach wychowawczych. Jeśli to nie możliwe, zadbaj o regularny kontakt z dzieckiem za pomocą telefonu, skypa, czy innych komunikatorów. Niech dziecko ma poczucie, że zawsze może na Ciebie liczyć.

Pokazuj dziecku świat, w którym są wartości, ucz go zasad i czasami powiedz "nie". Zaszczep w nim pasje, jakieś hobby, bądź kreatywny i twórczy. 

 Bądź wspierający i empatyczny

Dzieci obdarzają nas bezwarunkowym zaufaniem i dzięki temu okazują przy nas większość swoich emocji, dzielą się z nami swoimi doświadczeniami i nie boją się mówić o rzeczach trudnych. Nie zmarnuj tego poprzez unieważnianie emocji dziecka, lub minimalizowanie jego problemów. Być może zgubienie ulubionego misia Stefana nie jest dla Ciebie tato wystarczająco poważnym problemem, aby się nad nim pochylać, ale dla dziecka jest to cały jego świat. Wyobraź sobie, że zgubiłeś swój telefon - centrum dowodzenia wszechświatem, były tam wszystkie ważne kontakty, jakieś zdjęcia, notatki itp. Jak byś się poczuł, kiedy ktoś by Ci w tym momencie powiedział: "I czego się tak martwisz, nic się przecież nie stało, nie becz, kupimy nowy".

Daj dziecku czas i prawo do wyrażania uczuć, nawet tych nieprzyjemnych. Złość, smutek czy lęk są tak samo ważnymi emocjami jak radość czy ekscytacja. Naucz dziecko jak wyrażać te emocje w sposób akceptowalny i bezpieczny. Fakt, najpierw sam musisz się tego nauczyć.

Wspierać powinieneś nie tylko dziecko, ale też i jego mamę. Dziecko, które obserwuje tatę, jako empatycznego i wspierającego buduje sobie w głowie właśnie taki wzór mężczyzny, co później jest bardzo istotnym elementem budowania satysfakcjonujących związków w wieku dorosłym.

 Rozmawiaj i słuchaj

Czy wiesz, że dziecko w łonie matki słyszy już wszystko od 4 miesiąca ciąży? Czytaj, zatem bajki do brzucha, mów do dziecka czule, niech poznaje Twój głos, niech się z nim oswaja. Kiedy dziecko jest jeszcze małe, być może nie pogada z Tobą o mistrzostwach świata w piłce nożnej, ale komunikuje się z Tobą i robi to doskonale! Odwzajemniaj każdy uśmiech dziecka, i rób wszystko, aby go wywołać. Reaguj na jego płacz i staraj się zrozumieć, co Ci chce przez niego powiedzieć. Szybko się dzięki temu nauczysz, że każdy płacz jest inny. Inny, kiedy jest kupka, a inny, kiedy jest głodne, jak się chce przytulić, też płacze inaczej. Z cała pewnością poznasz, kiedy dziecko będzie coś bolało, lub się czegoś wystraszy. Kiedy bobas zaczyna mówić, to rozmawiaj z nim tak jak byś mówił do każdej innej "normalnej" osoby. Nie zmiękczaj, nie mów monosylabami, nie udawaj idioty…

Z dzieckiem w wieku szkolnym rozmawiaj Dialogiem Sokratejskim, otwartymi pytaniami, bo na pytanie "Co było w szkole" zawsze dostaniesz tą samą odpowiedź: "Dobrze".

Z nastolatkiem rozmawiaj jak z dorosłym i słuchaj, na litość Boską SŁUCHAJ, co ma do powiedzenia i załóż, że to co mówi na pewno ma jakiś sens, być może teraz go nie odnalazłeś, ale sens jest. No i nie szukaj logiki tam gdzie jej nie ma, bo cóż logicznego jest w nastoletniej miłości, czy niektórych grach komputerowych?

 Akceptuj dziecko takim jakie jest

Dziecko to nie przedmiot wybrany w sklepie internetowym. Nie możesz z góry określić, jakie cechy odziedziczy po Tobie, po mamie, babci czy po dziadku. Na świat przychodzi często niezła mieszanka wybuchowa! No cóż, natura bywa złośliwa i nie zawsze podaruje Ci "idealny" prezent. Zdarza się czasami, że dzieci rodzą się z niepełnosprawnością, lub innymi deficytami. To dar Boży, którego zwrócić się nie da. Twoim zadaniem jest zaakceptować dziecko takie, jakie jest i pogodzić się z tym, czego zmienić nie możesz. Naucz się obsługi swojego dziecka, a niejednokrotnie będzie to nauka po omacku. Nikt niestety nie daje nam instrukcji obsługi do dziecka razem z jego aktem urodzenia.

Jeśli brakuje Ci wiedzy na ten temat to ją zdobądź. Poszukuj informacji, zapytaj specjalistę, rozmawiaj z innymi rodzicami, to Twój obowiązek, ale też i zbawienie w sytuacjach trudnych. Szukaj wsparcia, naucz się prosić o pomoc, nie udawaj, że wiesz, kiedy nie wiesz.

Używaj magicznych słów: Proszę, Dziękuję, Przepraszam

Nie jesteś omnibusem, alfą i omegą i tak jak każdy człowiek masz prawo popełniać błędy. Naucz się więc przyznawać się do nich. Jeśli zraniłeś swoje dziecko, zawiodłeś je, lub zrobiłeś coś nie tak, to zwyczajnie je przeproś. Przepraszanie to nie słabość, to siła i odwaga! Nie rozkazuj swojemu dziecku, nie jest ono Twoim niewolnikiem, ani Twoją własnością. Jeśli czegoś od niego chcesz, zwyczajnie poproś.

A jeśli dziecko spełniło Twoją prośbę, lub zrobiło coś zanim zdążyłeś je o to poprosić to mu podziękuj. Wyrażanie wdzięczności jest okazją do budowania właściwej samooceny u dziecka, nauką altruizmu i bezinteresowności. Wzmacniaj swoje dziecko, chwaląc je i zauważając choćby najdrobniejsze próby zrobienia czegoś. Określ system wzmocnień pozytywnych. Nie karz dziecka, a jedynie wyciągaj zapowiedziane wcześniej konsekwencje. Zastanów się czy chcesz być w jego oczach sędzią, który jedynie ciągle je ocenia i osądza? Jeśli dajesz sobie prawo do pomyłek, daj je też dziecku. Nie oczekuj od dziecka, że będzie potrafiło postępować zawsze właściwie i rozsądnie. Gdyby to umiało, dostałoby wraz aktem urodzenia dowód osobisty i prawa wyborcze.

To tylko niektóre sugestie dotyczące prawidłowej postawy rodzicielskiej. Jest tego znaczenie więcej. Jednak w moim przekonaniu wspomniałam o tych najważniejszych.

Powodzenia tatusiowie!

mgr Justyna Żukowska-Gołębiewska, psycholog dziecięcy, Stowarzyszenie Dla Naszych Dzieci

 

 

 

Współpraca